Na międzynarodowym lotnisku w Kolombo na Sri Lance zatrzymano 22 buddyjskich mnichów. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany. Do zatrzymania doszło w niedzielę, tuż po ich powrocie z czterotygodniowego wyjazdu do Tajlandii.
Kush w walizkach
Jak poinformowały służby graniczne, każdy z mnichów miał przy sobie około 5 kilogramów suszu, ukrytego w bagażach za specjalnie przygotowanymi, fałszywymi ściankami.
Według wstępnych szacunków wartość zabezpieczonej marihuany to około 3,5 miliona dolarów.
– Każdy z mnichów miał w bagażu ukryte za fałszywymi ściankami około pięciu kilogramów narkotyków – Komentuje rzecznik lankijskiej straży granicznej w oświadczeniu. Podkreślił, że była to największa próba przemytu marihuany w historii tego lotniska.
Sprawa trafia do sądu
Zatrzymani duchowni zostali przekazani policji i jeszcze tego samego dnia stanęli przed sądem w Negombo.
Śledczy ustalili, że byli to głównie młodzi mnisi związani z kilkoma świątyniami na Sri Lance.
Ich wyjazd do Tajlandii miał zostać sfinansowany przez lokalnego biznesmena. Służby sprawdzają, czy miał on związek z organizacją przemytu.
To nie pierwszy taki przypadek
Choć sytuacja może wydawać się nietypowa, podobne przypadki miały już miejsce.
W 2017 roku w Mjanmie zatrzymano mnicha, u którego znaleziono ponad 4 miliony tabletek metamfetaminy – zarówno w samochodzie, jak i na terenie klasztoru.
Co dalej
Na ten moment sprawa jest w toku, a służby badają skalę procederu oraz ewentualne powiązania z większą siatką przemytniczą.










