47-letni obywatel Polski został zatrzymany na lotnisku w Pyrzowicach po tym, jak pies Straży Granicznej wyczuł przy nim marihuanę. Co ciekawe — mężczyzna wcale nie wybierał się w podróż samolotem.
Poszedł tylko do kantoru
Do zdarzenia doszło w poniedziałek na terenie Katowice Airport.
Mężczyzna pojawił się na lotnisku wyłącznie po to, by wymienić walutę w kantorze.
Podczas przechodzenia przez hol terminala został jednak „oznaczony” przez psa służbowego patrolującego teren wraz z funkcjonariuszami Straży Granicznej.
Psy wykorzystywane do wykrywania narkotyków reagują charakterystycznym zachowaniem:
- zatrzymaniem,
- siadaniem,
- wskazaniem źródła zapachu nosem.
Wracał z Czech
Funkcjonariusze wylegitymowali 47-latka.
Jak się okazało:
- tego samego dnia wrócił pociągiem z Czech,
- gdzie na co dzień pracuje.
W kieszeni miał ponad 3 gramy marihuany.
Substancja została zabezpieczona, a po zakończeniu czynności mężczyznę zwolniono.
Kolejna „spektakularna” akcja przeciwko palaczowi
Podobnie jak w wielu innych tego typu historiach, trudno nie zauważyć pewnego kontrastu.
W czasie gdy politycy w Sejmie kłócą się o to, kto powinien przypisać sobie projekt depenalizacji marihuany, służby nadal angażują ludzi, sprzęt i publiczne pieniądze w ściganie osób posiadających niewielkie ilości suszu na własny użytek.
Tym razem:
- patrol lotniskowy,
- funkcjonariusze Straży Granicznej,
- specjalnie szkolony pies,
- procedury zabezpieczenia substancji
zostały wykorzystane wobec człowieka posiadającego kilka gramów marihuany.
I właśnie dlatego temat depenalizacji wraca dziś coraz częściej — również wśród części polityków i ekspertów zajmujących się prawem narkotykowym.










