Po ponad 20 latach rządów Viktora Orbána na Węgrzech pojawiła się szansa na zmianę podejścia do konopi i polityki narkotykowej.
Nowy rząd Pétera Magyara z partii Tisza zapowiada bardziej eksperckie i oparte na danych podejście do narkotyków, co dla wielu aktywistów jest pierwszym powodem do ostrożnego optymizmu od dekad.
Orbán i „przyjaźń z diabłem”
Viktor Orbán od lat należał do najbardziej antynarkotykowych liderów w Europie.
Już po objęciu władzy w 1998 roku stwierdził, że:
„Ludzie używający narkotyków zaprzyjaźniają się z diabłem.”
W kolejnych latach Węgry regularnie zaostrzały przepisy.
Kulminacją był rok 2025, gdy do konstytucji wpisano zapis mówiący, że:
„produkcja, używanie, dystrybucja i promowanie narkotyków są zakazane na Węgrzech”
Nowe przepisy obejmowały m.in.:
- ostrzejsze zasady ścigania,
- zwiększone represje wobec użytkowników,
- system „informatorów”, w którym zatrzymani mieli ujawniać źródła pochodzenia substancji.
Aktywiści alarmowali od lat
Jednym z głównych przeciwników polityki Orbána była Hungarian Civil Liberties Union (HCLU), organizacja działająca od 1994 roku.
Zajmuje się ona m.in.:
- pomocą prawną dla osób zatrzymanych za niewielkie ilości narkotyków,
- walką o dostęp do medycznej marihuany,
- wspieraniem harm reduction,
- promocją polityki opartej na faktach naukowych.
Tamás Kardos z HCLU od lat próbował otworzyć debatę wokół medycznej marihuany.
W 2016 roku zorganizował pierwszą węgierską konferencję poświęconą medycznym konopiom.
Przez krótki czas część pacjentów mogła uzyskać dostęp do preparatów takich jak Sativex czy Epidiolex, ale — jak twierdzi Kardos — rząd szybko zamknął tę możliwość.
„Rząd nieustannie powtarzał, że medyczna marihuana to oszustwo, że cannabis jest niebezpiecznym narkotykiem i wysyła zły sygnał młodym ludziom.”
Problem „donosów”
Po ostatnim zaostrzeniu prawa HCLU zaczęło otrzymywać coraz więcej pytań od młodych ludzi zatrzymywanych za niewielkie ilości marihuany.
Największe kontrowersje budzi system wymuszający ujawnianie źródeł pochodzenia substancji.
Kardos ostrzega:
„Jesteśmy pewni, że wiele osób będzie podawało nazwiska i adresy. To bardzo niebezpieczne, bo gdy dealer dowie się, kto go wydał, może chcieć się zemścić.”
Nowy premier zapowiada bardziej eksperckie podejście
Nadzieje aktywistów wiążą się z nowym premierem Péterem Magyarem i partią Tisza.
Choć ugrupowanie jest raczej konserwatywne, sygnalizuje odejście od ideologicznego podejścia do narkotyków.
Magyar sugerował wcześniej, że:
decyzje dotyczące polityki narkotykowej powinny należeć do ekspertów i grup roboczych, a nie wyłącznie do polityków
Wspominał też o analizie modeli stosowanych w innych krajach Europy, m.in. w Niemczech.
Program Tiszy zapowiada:
- nową strategię narkotykową opartą na danych,
- większy nacisk na leczenie zamiast karania użytkowników,
- skupienie działań policji na zorganizowanych grupach przestępczych.
„To ogromna zmiana”
Kardos uważa, że nawet taki kierunek byłby dla Węgier ogromnym krokiem naprzód.
„Zamiast kryminalizacji konsumentów chcą stawiać na leczenie. To wygląda na zmianę na lepsze.”
Dodaje również:
„Przez ostatnie 10–15 lat praktycznie nie było żadnego dialogu dotyczącego polityki narkotykowej.”
Dane zamiast ideologii?
Jednym z pierwszych sygnałów zmian ma być utworzenie osobnego Ministerstwa Zdrowia, wyodrębnionego z resortu spraw wewnętrznych.
Zdaniem aktywistów może to oznaczać odejście od polityki opartej głównie na ideologii i represjach.
Kardos podsumowuje:
„Nie możemy oczekiwać rewolucji od konserwatywnej partii. Ale jeśli eksperci będą mogli tworzyć nową strategię narkotykową, to i tak będzie ogromny krok naprzód.”
Polska też zna ten model
Historia Węgier pokazuje problem dobrze znany również w Polsce — polityka narkotykowa bardzo często opiera się bardziej na ideologii i strachu niż na danych naukowych.
W czasie gdy kolejne kraje Europy:
- depenalizują,
- rozwijają medyczną marihuanę,
- ograniczają karanie użytkowników,
w Polsce nadal trwa ściganie osób za niewielkie ilości suszu, a jednocześnie utrudnia się pacjentom dostęp do terapii poprzez ograniczanie teleporad.










