Projekt prowadzony w Berlinie może dać odpowiedzi na wiele pytań pojawiających się odnośnie wpływu marihuany na ludzki organizm. A oprócz tego, przynieść także pokaźne profity jego uczestnikom, w postaci 30 gramców dobrego weedu.

Niemieccy naukowcy postanowili zbadać fenomen marihuany rekreacyjnej, który wg nich nie doczekał się należytej uwagi środowisk akademickich. Organizacja zrzeszona pod nazwą Research Initiative Cannabis Consumption wystosowała pismo do Federalnego Instytutu Narkotyków i Produktów Medycznych (BfArM), w nadziei, że ten zatwierdzi ich projekt badawczy. Niemieckie prawo daje pod nie podkładkę, wszak od początku tego roku medyczna marihuana jest u naszych zachodnich sąsiadów legalna. Pozostaje tylko kwestia zakwalifikowania owych badań – wprawdzie cel jest naukowy, ale marihuana, jaka ma być poddana testom – już jak najbardziej rekreacyjna.

– W Niemczech kilka milionów ludzi regularnie używa marihuany do celów rekreacyjnych. Nadszedł czas, aby nauka bardziej zaangażowała się w rekreacyjne używanie marihuany – tak chęć zajęcia się zależnościami występującymi u niemieckich jaraczy zioła tłumaczy Marko Dörre, dyrektor generalny projektu.

Inicjatywa Research Initiative Cannabis Consumption jest szansą, by wreszcie w sposób rzetelny i wielowymiarowy zbadać konsekwencję używania marihuany i jej wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne. Wszystko po to by zrozumieć, jaki wpływa na człowieka ma wieloletnie i regularne palenie zioła.

Jeśli badania uzyskają aprobatę Federalnego Instytutu Narkotyków i Produktów Medycznych (BfArM) każdy z uczestników programu będzie mógł otrzymać 30 gram materiału, dotychczas przeznaczanego na cele medyczne. Nietrudno się więc domyślić, że liczba chętnych do udziału w projekcie okazał się niemiała. Po pierwszych 10 tygodniach od ogłoszenia pomysłu, zgłosiło się do niego już 2 tysiące osób. Z tym że potrzeba aż kilkunastu razy więcej ludzi.

W Niemczech marihuana jest najbardziej popularnym z narkotyków. Wg opublikowanego niedawno raportu, aż 7,3% ankietowanych nieletnich przyznało się do jej zażywania w 2015, podobnie odpowiedziało 6,1% dorosłych.

Komentarze

Komentarze