Dwa największe państwa Oceanii właśnie zatwierdziły rewolucyjne prawo, znoszące zakazy dotyczące produkcji i sprzedaży jedzenia pochodzenia konopnego. Nowe normy mają wejść w życiu we wrześniu.

Idą zmiany. Tym razem skorupa starego (chorego) porządku kruszeje w Australii. Po latach utrzymywania zakazu, dotyczącego wprowadzania na rynek żywności produkowanej z konopi, ministrowie zdrowia Australii – zarówno ci stanowi, jak i ten federalny – stwierdzili, że jest ona bezpieczna dla zdrowia i można ją spożywać. Sklepy ze zdrową żywnością dotychczas obchodziły ten zakaz na różne sposoby – chociażby kwalifikując produkty  pochodzenia konopnego, jako środki nawilżające i jako takie je sprzedawały. Wygląda na to, że wreszcie będą mogły przestać “palić jana” i rozpocząć sprzedaż na większą skalę i z należytym rozmachem.

Norma ma wejść w życie sześć miesięcy po opublikowaniu, które nastąpiło w marcu. Jak tłumaczył minister zdrowia na Forum Regulacji Żywieniowej, to czas potrzebny na to, by do nowej sytuacji dostosować prawa w poszczególnych stanach, a także Nowej Zelandii, gdzie obecnie zakazana jest sprzedaż produktów konopnych, nawet o niskim stężeniu THC.

Wprowadzone właśnie prawo zdejmuje bana na nasiona konopne i dopuszcza zarówno osobiste, jak i zarobkowe wykorzystanie konopi. Trzeba przyznać, że jest to bardzo duży krok, ku całkowitemu uwolnieniu konopi, nawet bez legalizacji samej marihuany. I duży sukces tamtejszych aktywistów. Paul Benhaim prezes Organizacji Konopnej Żywności ma swoją chwilę triumfu, chwilę na którą czekał 17 lat. I zapewnia, że już prowadzi rozmowy z sieciami marketów, delikatesów, knajp i restauracji, aby te wprowadziły konopne produkty, na każdą półkę proponowanego przez siebie towaru, począwszy od chleba, na napojach kończąc. Ponadto, Benhaim uważa, że uwolnienie konopi, spowodują boom na rynku żywieniowym, który zaowocuje tym, że w przeciągu pięciu lat, cannabis stanie się tak samo popularnym komponentem diety, jak soja.

Dotychczas australijscy ministrowie zdrowia stronili od dopuszczenia konopi do spożycia, ponieważ obawiali się wpływu jedzenia jej na wyniki testów narkotyków, np. przeprowadzanych na drogach, a także zmiękczania swojego stanowiska względem konopi, jako takich, co miałoby wpływ na stosunek do marihuany rekreacyjnej. Zmiana w myśleniu nastąpiła po opublikowaniu badań przeprowadzonych przez Swinburne University, które nie pozostawiły wątpliwości – spożywanie nawet dużej ilości produktów konopnych o niskiej zawartości THC nie ma najmniejszego przełożenia na wynik drug-testów.

A zatem kolejny raz nauka rozprawiła się ze złem, występkiem i chorymi przesądami, dzięki czemu tylko możemy skorzystać, zwłaszcza zdrowotnie.

Komentarze

Komentarze