Z pewnością wielu z was używa codziennie zarówno kawy, jak i konopi. Ale tylko jeden z tych środków może zabić i tylko jeden jest legalny. I oczywiście – nie jest to ten sam środek. Co spowodowało o tak drastycznie różnice w rolach, jakie obie używki odgrywają w naszym społeczeństwie?

Kawa jest bodaj najpopularniejszym narkotykiem i drugim co do częstotliwości używania środkiem psychoaktywnym na świecie (ustępuje tylko cukrowi). Szacuje się, że co roku spożywamy 120 000 ton kawy, co przekłada się na… jedną, codzienną filiżankę, pitą przez każdego człowieka na ziemi. Kofeina nie występuje jednak wyłącznie w kawie. W naturze zawiera się w aż 60 roślina, a także jesteśmy ją teraz w stanie wyekstrahować do postaci białego proszku przypominającego kokainę. Inne jej postaci to teina i guarana, składniki chociażby herbaty, która jest z nami dużo dłużej aniżeli stricte kawa.

Konopie są zaś – o czym niejednokrotnie pisaliśmy – z człowiekiem od zawsze. Wg aktualnej, naukowej wiedzy są pierwszą rośliną, jaką człowiek w sposób zorganizowany i systematyczny hodował – oczywiście w innych, niż na marihuanę celach. Jednak przez tysiąclecia wykorzystywano je na tysiące sposobów, wśród których były również np. Spożywcze, religijne, czy narkotyczne. Marihuana jest dzisiaj najbardziej popularną nielegalną substancją na świecie. Czy powinno nas dziwić, że jest dzisiaj używana przez – wg różnych szacunków – 20 – 50 % ludzkości (w okresie całego życia, przynajmniej raz)? W żadnym wypadku – w końcu to roślina, która była z nami od początków cywilizacji. Niewykluczone, że jesteśmy już z nią w pewien sposób sprzęgnięci, wszak odkryto receptory w naszych mózgach, odpowiedzialne za przyswajanie kannabinoidów.

Nic więc dziwnego, że prócz popularności z powodów rekreacyjnych, marihuana zyskuje sobie także uznanie ze względu na jej medyczne właściwości. Aktualnie są z niej wytwarzane setki, jak nie tysiące leków. A jak to wygląda z kawą? Cóż – kofeinę czasem dodaje się do leków na ból głowy. Dzieje się tak nie dlatego że sama w sobie pełni jakieś lecznicze funkcje, ale dlatego, że często u osób jej używających (a statystycznie każdy Ziemianin wypija jedną filiżankę kawy dziennie) jednym z symptomów odstawienia jest właśnie ból głowy; więc kiedy organizm domaga się dawki kofeiny, do której go przyzwyczailiśmy – musimy go jemu dostarczyć, choćby i w formie tabletki. Lecznicze działanie kawy wiąże się więc z tym, że silnie uzależnia fizycznie i dotyczy tylko uzależnionych. Zupełnie inaczej, niż w przypadku marihuany. Ale to niejedyne różnice.

Śmierć z powodu przedawkowania kofeiny nie zdarza się często, ale notujemy takie zjawiska kilkakrotnie w każdym roku. Śmiertelna dawka tego narkotyku wynosi od 3200 miligramów do 10000 mg za jednym razem. Dla porównania – zwyczajna dawka, powiedzmy w filiżance, oscyluje pomiędzy 80 a 180 mg. Przeciętny napój energetyczny zawiera 357 mg, zaś kombo w postaci pączka (w słodyczach też jest kofeina) z filiżanką małej czarnej – 436 mg. Sami widzicie, picie kawy, przy jednoczesnym obżeraniu się słodyczami, popijaniu energetykiem, to balansowanie na krawędzi. Nie mówiąc już o czystej kofeinie, sprzedawanej w 124 gramowych paczkach (tzn. 124000 mg), której jedno opakowanie mogłoby zabić minimum 12 osób.

Jeśli chodzi o trawkę, to nie ma żadnej granicy, od której można byłoby ją przedawkować.

Który z tych środków jest legalny i dlaczego akurat kawa?

Oczywiście nie sposób pominąć cały kontekst polityczno-gospodarczy, o którym pisaliśmy TUTAJ. W końcu jedna roślina daje wyłącznie kawę, a druga może człowieka odziać, wyżywić, dać dach nad głową, wyleczyć i zrelaksować. To zrozumiałe, że światowemu biznesowi nie na rękę, żeby do woli można było uprawiać roślinę, która zapewnia ludziom samowystarczalność. Ale chodzi również o bardziej przyziemną rzecz.

Otóż, kawa jest stymulantem, podczas gdy marihuana może zarówno stymulować – jak się odpowiednio dozuje właściwą odmianę – jak i być środkiem relaksującym, uspokajającym. Pierwsza z nich pomaga w pracy, zwiększa koncentrację na zadaniu, druga daje człowiekowi większe pole do myślenia. Nietrudno się domyślić, które działanie jest bardziej pożądane w obecnym modelu organizacji społecznej. I to nie wystawia mu najlepszego świadectwa.

 

Komentarze

Komentarze