Jak się okazuje, można zdobyć świat, siedząc w domu i paląc zioło. Oto kilku wielkich autorów z historii literatury (i nie tylko), którzy wsławili się niesamowitym piórem, a przy okazji, dali przykład, jak kreatywnie wykorzystać zjarkę.

OK, zdajemy sobie sprawę, że niektórzy zwyczajnie nie lubią pisać. Ale ktoś, komu to weszło w krew, nie może wyobrazić sobie lepszej pracy, niż zarabianie na życie słowem. Zwłaszcza jeśli pali gandzię. Historia pokazuje, że ten nałóg, czy może raczej zwyczaj, wcale nie musi mu przeszkadzać, ba, może wręcz okazać się bardzo pomocny w osiągnięciu tego celu.

1. William Shakespear
Tego zestawienia nie sposób zacząć od kogoś innego, niż legendarny dramaturg. Legendarny… nie tyle z powodu swojego wkładu w historię literatury, ale raczej wątpliwości, czy to on jest rzeczywiście autorem. Badacze dziejów do dziś spierają się, czy Shakespeare rzeczywiście napisał swoje dzieła (a jak tak, to które?), ale co do jednego są zgodni – w należącym do niego domu w Stratford-on-Avon znaleziono fajkę z pozostałością po paleniu konopi datowaną na czas życia legendarnego pisarza (lub oszusta).

2. Stephene King
Autor “Lśnienia” słynie z bujnej fantazji, którą trzyma w ryzach swojej bezbłędnej logiki. O mającej w tym spory udział trawce wypowiada się w superlatywach, jak wtedy gdy przyznał, że marihuana nie tylko mogłaby być legalna, wręcz powinna stać się częścią wiejskiej gospodarki. Swój chłop.

3. J.R.R. Tolkien
“Nawet Gandalf jarał a był skubany najmądrzejszy w książce…” – chodzi nam po głowie wers pewnej undergroundowej ekipy, nie ma szans, byście ją znali. Hobbici również z upodobaniem palili zioło, tylko że z fifki, a nie jak w przypadku Gandalfa – wielkiej fajki. Ale to zioło, fifki, fajki w tolkienowskim świecie nie wzięły się znikąd. Trafiło tam wprost od autora, który również czasem popalał.

4. Aleksander Dumas
Razem ze swoim przyjacielem, innym wybitnym francuskim pisarzem, Baudelaire’em, często-gęsto urządzali schadzki, na których po prostu ordynarnie jarali sobie haszysz. Założyli nawet klub miłośników substancji, którą w dzisiejszych czasach zwykliśmy nazywać plasteliną. Pomyślelibyście, że jeden za wszystkich i wszyscy za jednego może odnosić się do zrzuty na hasz?

5. Quentin Tarantino
Wprawdzie w porównaniu do wymienionych powyżej, nie ma na koncie zbyt pokaźnej monografii, a przynajmniej nie na papierze, jednak nie sposób nie docenić jego pisarstwa. Zresztą, jedną z potężniejszych mocy jego filmów, jest właśnie jego pióro, czy tam klawiatura. Czy kogoś dziwi, że te doskonałe dialogi i nagłe zwroty akcji powstawały pod wpływem?

A wy znacie jeszcze jakiś jarających pisarzy?

Komentarze

Komentarze