Trawka może być środkiem dopingowym?

Niedawno w jednym z tekstów, w którym informowaliśmy o tym, że międzynarodowa agencja antydopingowa planuje znieść zakaz na CBD dla sportowców, wspomnieliśmy o tym, że istnieją dziedziny sportu, w których marihuana może być rzeczywiście i bez żadnych żartów środkiem dopingowym. Okazuje się, że nasze przeczucie nie było wcale tak odległe od prawdy…

Michael Phelps palił, podobnie, jak Kareem Abdul-Jabbar i Allen Iverson. Nawet nasz Ebi Smolarek. Nie brakuje gwiazd sportu, którzy lubią sobie zajarać. Intensywne sesje treningowe i niekończąca się seria gier i meczów są wystarczającym powodem do tego, żeby czasem sobie usiąść i wtopić się w kanapę.

Wielu sportowców, w tym Phelps, zostało skazanych w wyniku pozytywnych wyników testów na obecność konopi. Ale od czasu trzyletniego zawieszenia Phelpsa zasady dotyczące marihuany w sporcie stały się dużo bardziej liberalne – przynajmniej na igrzyskach olimpijskich. Jak donoszą raporty Bustle, agencja World Anti-Doping podniosła dopuszczalną granicę marihuany w obiegu sportowca do 150 nanogramów na mililitr. Chodzi o to, ile metabolitu THC THC-COOH – czyli właśnie tej substancji, której obecność bada się w moczu podczas antydopingowych testów – pozostanie w ciele około 50 godzin po zapaleniu. Tak więc w zasadzie tak długo, jak długo olimpijczycy nie są codziennymi palaczami (ponieważ to codzienne palenie sprawia, że THC-COOH się gromadzi) lub nie zaaplikują sobie bongosa przed badaniem, mogą sobie  swobodnie palić.

Niektórzy sportowcy idą jednak krok dalej, utrzymując, że marihuana może być rzeczywiście stosowana jako lek zwiększający wydolność.

Niedawno Men’s Fitness przedstawił profil jednego sportowca o wysokiej wytrzymałości, który twierdzi, że trawka pomaga mu się mocniej naciągnąć. „Cliff D., triathlonista z Colorado, co rano zjada jedno domowej roboty owocowo-orzechowe, vegańskie ciasteczko z zawartością 30 mg THC. Wiara Cliffa nie jest jednak jedynym argumentem na rzecz pozytywnego wpływu THC na sportową wydajność, gdyż wygrał on w swoim przedziale wiekowym w South Beach Triathlon i zajął trzecie miejsce wśród rówieśników w Nowym Jorku.

Cliff korzysta z płynu CBD dla regeneracji mięśni po treningu. CBD w sposób zauważalny wpływa także na problemy z rozkurczem naczyniowym, czyli uspokaja przepracowane płuca i pomaga zwalczać skurcze mięśni i stany zapalne. Jednak kiedy chce skorzystać z innych mocy drzemiących konopi, decyduje się na waporyzację lub pieczenie Super Lemon Haze’a, mieszankę z dominującymi cechami sativy powstałą z Lemon Skunka i Super Silver Haze’a (dwukrotny zwycięzca Cup of Cannabis). Średnia zawartość THC w tym szczepie wynosi 16%, przy niskim poziomie obecności CBD, mieszczącym się w granicach poniżej 1%.

Stosunek THC do CBD w preferowanym przez niego szczepie wydaje się nieco dziwny. Można by przypuszczać, że sportowiec byłby bardziej zainteresowany złagodzeniem bólu i efektami relaksacyjnymi CBD niż psychoaktywnym działaniem THC, ale dla Cliffa, THC jest stymulantem psychicznym. Uważa to za „suplement”, czyli środek do koncentracji i zmotywowania.

Istnieje szereg badań wskazujących na zły wpływ THC na wydolność, jak chociażby to przeprowadzone na Uniwersytecie w São Paulo w Brazylii w 2003 r., które wykazało, że

„Zwiększenie tętna i ciśnienie tętnicze krwi, i zmniejszenie aktywności psychomotorycznej to niektóre z efektów farmakologicznych THC, które będą determinować spadek wyników sportowych”. Ale dla Cliffa, psychiczne korzyści zapewniane przez wysokie dawki THC przewyższają ewentualne negatywne fizyczne skutki uboczne towarzyszące jego konsumpcji.

Men’s Fitness pisze: „Cliff twierdzi, że jego Super Lemon Haze jest idealny do ćwiczeń wytrzymałościowych, wskazując, że sportowcy często przemykają przez swoje treningi lub zwracają zbyt dużą uwagę na tempo ćwiczeń, czy to swoich, czy swoich partnerów szkoleniowych. Pływanie, jazda na rowerze i bieganie […] nagradzają skrajne skupienie i nienaganną, mechaniczną technikę. Trawka – jak mówi – pomaga to sobie ułożyć w mózgu.”

I rzeczywiście, jeśli sportowiec jest bardziej skoncentrowany na mechanizmie ćwiczeń i uczeniu się, zamiast na ostrej fizyczności – to THC może okazać się bardzo pomocny w ćwiczeniach. Może Cliff nie jest w błędzie pomimo tego, co nauka mówi. Zresztą, sami znacie to z pewnością ze sportów kanapowych – uczestnicy e-sportu i zwykłych gier wideo twierdzą, że ich wyniki są lepsze, podobnie jak koncentracja, gdy są na haju, niż gdy są trzeźwy. Jeśli twoim celem jest poprawienie sposobu, w jaki zwracasz uwagę na rzeczy w krótkim okresie czasu, zamiast skupiać się na osiągnięciu szczytowej skuteczności fizycznej, trawka może być naprawdę skutecznym lekarstwem. Tylko nie mów agencji antydopingowej.

(źródło: herb.co)

 

Komentarze

Komentarze