Reklama na 420 Polska

Prof. Jorg Bohlmann i zespół badaczy odkryli 30 genów w genomie konopi, które określają aromat i smak rośliny.

Niezależnie od sklepu i restauracji, w których kupujemy dane wino, dzięki wypracowanej przez wieki hodowli i badań, standaryzacji możemy być prawie pewni smaku, na który się właśnie zdecydowaliśmy. Wkrótce będzie tak i z marihuaną – twierdzą naukowcy z University of British Columbia.

Odkrycia, opublikowane w czasopiśmie Plos One, przybliżają nas do stworzenia standardów smakowych, które można powielić. Ale to na razie pierwszy krok. Wg Bohlmanna – konieczny. Zwłaszcza w obliczu postępującej na całym świecie legalizacji marihuany, istnieje prawdziwa potrzeba standaryzacji produktu, jeśli chodzi o smaki i siłę związków psychoaktywnych.

W tej chwili – co podkreśla profesor leśnictwa i botaniki – mimo istnienia pewnych nazw szczepów, konsumenci nie mogą być pewni, co otrzymują. Głównie z uwagi na to, że spora część rynku cały czas jest nielegalna. Jak zauważa: „Ludzie budowali swoje własne szczepy w różnych warunkach wszędzie gdziekolwiek, altany ogrodowe czy piwnice”. Dotychczas temat tak drugorzędny, zdawałoby się, jak chemiczne właściwości “smaku jointa” był przez naukowców traktowany po macoszemu, w dużej mierze ze względu na ograniczenia prawne. Ograniczenia prawne, które powoli kruszeją, czego najlepszym przykładem są badania, które przeprowadził Bohlmann w firmie Cannaban Anandia Labs, aby zbadać powiązaniania pomiędzy DNA, a aromatami, z jakimi mamy do czynienia w marihuanie.

Reklama na 420 Polska

Jak się okazuje, zespół pod jego przewodnictwem odkrył 30 genów, odpowiedzialnych za wytwarzanie związków molekularnych zwanych terpenami, które tworzą specyficzne smaki, takie jak cytryna czy sosna. Terpeny można także znaleźć w innych roślinach i olejkach eterycznych. Rzadko się zdarza, by wszystkie 30 genów było aktywnych. Różne odmiany konopi, mają różne konfigurację owych aktywnych genów – i właśnie ich klaż jest odpowiedzialny za smak..

Bohlmann porównał geny do muzyków z orkiestry: „Pomyśl o całej wspaniałej muzyce, którą możesz tworzyć, czyli wszystkich odmianach, które możesz tworzyć z 30 indywidualnymi muzykami, zainspirowanymi przez ciebie, by zagrali razem”.

Pytanie, czy jesteśmy dosyć sprawnymi dyrygentami, by odpowiednio wykorzystać tę wiedzę i zestaw 30 “muzyków”? Zespół Bohlmanna nie ustaje w badaniach, mających określić podzbiory w owych 30 genach i porównać ze sobą różne szczepy, co pozwoli na zrozumienie, dlaczego są one aktywowane. „To, co teraz wiemy, jest sumą wszystkich muzyków, którzy grają w orkiestrze symfonicznej, ale jeszcze nie wiemy, co każdy z nich dokładnie robi”, powiedział. „A teraz musimy się dowiedzieć, kto naprawdę jest dyrygentem i jak dyrygent współpracuje z orkiestrą”.

Jak profesorowi Bohlmannowie się to uda, to z pewnością Was o tym poinformujemy. Trudno byłoby przegapić początek nowej ery. Ery smakoszy.

Komentarze

Komentarze

Reklama na 420 Polska