Przykre wiadomości dobiegają do nas ze stolicy Wielkopolski. Jak informują media, młoda dziewczyna w środę wieczorem trafiła do szpitala po zażyciu środków psychoaktywnych, gdzie do teraz walczy o życie. Jednak nie ma pewności, co do tego, czego tak naprawdę próbowała nastolatka. Lokalne media podają sprzeczne informacje.

W portalu codziennypoznan.pl możemy przeczytać, że dziewczyna zasłabła po przyjęciu dawki… marihuany, co wydaje się jakąś niedorzeczną manipulacją, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę powikłania jakie nastąpiły w konsekwencji zażycia środka psychoaktywnego. Informacje powiela także TVN 24, ale akurat to nie powinno nikogo dziwić. Dawno ludzie przestali ich brać poważnie.

codziennekłamstwoDziennikarzom z lokalnego portaliku coś się chyba pomyliło i jesteśmy tego prawie pewni po sprawdzeniu informacji z innych poznańskich mediów. Taki np. Głos Wielkopolski, medium cieszące się o wiele lepszą opinią od codziennypoznan.pl nie uściśla o jaki środek psychoaktywnych chodzi, poprzestając na nazwie: dopalacze (co wyklucza podpięcie pod tego marihuany). Na zdjęciu, które ilustruje artykuł wyraźnie przedstawiono dopalacze, nie trawkę.

Oto doniesienia Głosu Wielkopolskiego:

Policja prowadzi śledztwo w sprawie czternastolatki zatrutej środkami psychoaktywnymi. Dziewczynka w środę wieczorem została przywieziona do Szpitala Dziecięcego przy ul. Krysiewicza w Poznaniu. – Zgłoszenie otrzymaliśmy w środę około godziny 18. Zespół ratownictwa medycznego natychmiast został wysłany na miejsce zdarzenia – mówi Jakub Czarski z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu. – Mogę jedynie potwierdzić, że taka interwencja miała miejsce. Pacjentkę z podejrzeniem zatrucia środkami psychoaktywnymi przewieźliśmy do szpitala.

Niewiele więcej informacji udziela szpital. Wiadomo, że w piątek stan nastolatki był poważny. Lekarze mówili o zagrożeniu życia. – Dziewczynka została do nas przywieziona w środę wieczorem. W czwartek jej stan dramatycznie pogarszał się. W piątek lekarze ocenili go jako krytyczny. Nic więcej nie mogę powiedzieć o tej sprawie – przyznaje Urszula Łaszyńska, rzecznik Specjalistycznego ZOZ-u nad Matką i Dzieckiem w Poznaniu.

głos wlkpKto ma rację? Cóż, gdyby okazało się, że dziewczynka rzeczywiście paliła zwykłą trawkę i nie daj Boże umarła, byłby to pierwszy taki przypadek na świecie. Rzetelne poznańskie medium nie pozostawia wątpliwości, co do tego, że były to dopalacze. Resztę zostawiamy wam pod ocenę. W każdym razie trzymamy kciuki za młodą poznaniankę i mamy nadzieję, że młodzież pójdzie po rozum do głowy i przestanie zaśmiecać sobie organizm syntetycznym, nie bójmy się tak tego nazwać, ścierwem.

Pytanie, dlaczego niektórym mediom zależy na zasianiu paniki i przestraszeniu użytkowników marihuany?

Komentarze

Komentarze