Legalna trawka ma wielu zwolenników. Wśród nich znajdują się chociażby takie osobistości, jak Bill Gates, czy Michael Phelps, a także cała masa raperów i artystów różnej maści. W tej walce o normalność każdy głos poparcia jest ważny, zwłaszcza płynący od ludzi, którzy osiągnęli tak oszałamiający sukces. Na szczególna uwagę zasługują jednak posiłki ze strony największych umysłów dzisiejszej nauki. Do zacnego grona obrońców marihuany dołączył właśnie wybitny astrofizyk i swoista gwiazda Twittera, Neil deGrasse Tyson.


Przed tygodniem Tyson, podczas rozmowy na Cornell University, transmitowanej także na Facebooku, podzielił się swoimi obserwacjami na temat polityki konopnej. Odpowiadając na pytanie Toma Angella, konopnego aktywistę i dziennikarza politycznego, astrofizyk powiedział, że nie ma najmniejszego logicznego uzasadnienia dlaczego marihuana miałaby dalej pozostawać na liście substancji zakazanych, zwłaszcza w zestawieniu z alkoholem i spustoszeniem, jakie ten powoduje.

Tyson popiera trawkę także dlatego, że wprawdzie pod jej wpływem zmienia stan świadomości, jednak na tyle nieznacznie, że jest bardzo prawdopodobne, że jest on prawdziwy. To zgoła inne podejście do tego głoszonego przez jego mentora, innego wielkiego astrofizyka, nieżyjącego już Carla Sagana, który był przekonany, że marihuana otwiera nowe poziomy percepcji, nie mniej prawdziwe, a może nawet prawdziwsze od rzeczywistości, w której wyrośliśmy.

Jak widać, Neila deGrasse Tysona nie sposób pomylić z bohaterem i postacią wręcz ikonową dla wszystkich aktywistów konopnych, jaką był Carl Sagan. Ale i tak to zaszczyt mieć takiego wielkiego człowieka po swojej stronie. Choćby nawet miał być umiarkowanym entuzjastą, to jednak entuzjastą. Zresztą, sami zobaczcie…

Komentarze

Komentarze