Troskliwy pszczelarz spod Kętrzyna chcąc ratować swoją pasiekę przed zarazą postanowił zacząć uprawiać konopie siewne obok swojej pasieki. Niestety nie zadbał on o zezwolenie na ich uprawę, przez co może grozić mu odsiadka. To kolejny w tym roku „sukces” Straży Granicznej…

Pan Dariusz to 57-letni pasjonat i hodowca pszczół, który pod opieką ma 60 uli odziedziczonych po swoim dziadku. Chcąc ratować swój dobytek przed warrozą – chorobą, która dziesiątkuje pszczoły – bez ingerencji człowieka nie mają one żadnych szans na przetrwanie. Zaraza roznoszona jest przez pasożyta dręcza pszczelego, który pojawił się w Polsce z początkiem lat 80.

Pan Dariusz postanowił zakupić w sieci nasiona konopi siewnych, które wysiał na terenie prowadzonej przez siebie pasieki nie zdając sobie sprawy, że po za konopiami wyrosną z tego również problemy prawne.

Troskliwy pszczelarz przed wysianiem konopi przeoczył bardzo istotny szczegół, mianowicie uprawa konopi siewnych musi zostać zgłoszona i zarejestrowana w urzędzie. Jeżeli stężenie THC nie przekroczy dopuszczalnej normy 0.2%, będzie to potraktowane jako wykroczenie. W przeciwnym przypadku polskie prawo za uprawę konopi innych niż włókniste na potrzeby własne przewiduje karę nawet do 3 lat pozbawienia wolności.

Z warrozą można walczyć za pomocą chemii, ale to osłabia pszczoły – wyjaśnia pan Dariusz. – Marihuana uspokaja moje pszczółki. Zawiera olejki eteryczne, które sprawiają, że pasożyty się ich nie czepiają – dodaje. – Nasiona można legalnie kupić w internecie. Mam paragony. Konopie siewne są dozwolone, ale trzeba to zgłosić odpowiednim służbom. Ja to zaniedbałem – tłumaczy pszczelarz.

Ktoś dał cynk

Niedawno pasiekę pana Dariusza odwiedziła Straż Graniczna, która zabezpieczyła rośliny. Próbki zostały wysłane do ekspertyzy, której wynik zadecyduje o dalszym losie pszczelarza. Pan Dariusz został zatrzymany w celu złożenia wyjaśnień.

Policja zarekwirowała rośliny i wysłała do ekspertyzy. – Od jej wyników zależy, jakie zarzuty usłyszy hodowca – mówi st. sierż. Anna Baluta z kętrzyńskiej policji

Dariusz B. (57 l.) – Pszczelarz

„Ktoś musiał dać im cynk” – tak podsumowuje sprawę pszczelarz, który chcąc ratować pszczoły może zostać oskarżony o produkcję marihuany, co na pewno wpłynie na jego reputację i niesmak wśród mieszkańców okolicy – bo przecież w świetle prawa jest producentem środków odurzających.

Liczymy na pozytywny finał sprawy i mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie mógł już legalnie uprawiać konopie i w zgodzie z naturą będzie chronił swoją pasiekę przed atakiem pasożytów i chorób.

Komentarze

Komentarze