Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie cen, jakie codziennie trzeba zostawiać u dilera i jak się one kształtują w różnych częściach kraju. Informacje wzięliśmy z internetowych for, dlatego, jeśli gdzieś się pomylimy, to koniecznie nas sprostujcie. Liczymy też na wasze anonimowe donosy (tylko, na Boga, bez nazwisk, pseudonimów, miejsca spotkań and shit – rozumiemy się).

Z wypowiedzi forumowiczów wynika, że za marihuanę Polacy, niezależnie od lokalizacji, wszędzie zapłacą podobnie. Ale podobnie, nie oznacza przecież – tak samo. Jak to ktoś ładnie napisał: “jak sobie ogarniesz, tak będziesz miał”. W związku z tym nawet w obrębie jednego miasta mamy do czynienia z różnymi cenami, za rozmaitej jakości towar. Właśnie jakość zioła jest tym wyznacznikiem ceny. Często zdarza się, że u jednego dilera mamy opcję zakupu trawy słabszej ale tańszej (około 30 zł za gram), albo lepszej, ale droższej (od 40 do nawet 55 zł).

Są także miejsca gdzie do dziś utrzymuje się stawka trzech dyszek za porcję – jak chociażby w Rybniku (najlepiej szukać w dzielnicach oddalonych od centrum, można tam nawet znaleźć już od 25, podobnie zresztą jak na całym Górnym Śląsku), Legnicy (zależy, jak się trafi, bo są i droższe opcje), Ostródzie (jak dorzuci się dychę, dostanie się Holandię), Ostrowcu Świętokrzyskim (choć to raczej naturka z pola), w Wałbrzychu (gorszy sort), w Krakowie (ale… 0,9 g – cholera wie dlaczego tak), zaś w pobliskiej Nowej Hucie (tak, wiemy, że administracyjnie to KRK) dobry siuwaks kosztuje około 30 zł (jak się dopłaci 5 zika to można liczyć na coś lepszego). Rekordowo niskie ceny panują ponoć we Wrocławiu – jak się zna właściwego Wietnamczyka można dostać sztukę za… 17 zł. Zasadniczo jednak ceny we Wrocławiu utrzymują się w krajowej normie – 30 zł za najgorszy sort, 40 zł za gram porządnej trawy, a 5 dyszek, jeśli mowa o jakimś holenderskim wynalazku.

Podobnie rzecz się ma w Poznaniu, gdzie gram trawki kosztuje od 40 do 50 zł (raczej nie zdarzają się wyższe ceny, chyba, że za jakieś cudo, za to niższe – owszem, ale nie warto tego palić, chyba, że ktoś lubi jarać, przy czym nie chce być zjaranym). Stówka za dwa giety to także standardowa cena w stolicy. Na Wybrzeżu za 50 zł chodzi towar dobrej jakości, a taki z nasionami z 30 zł (tzw. Kashubian Skunk).

Najdroższe zioło w Polsce – wg naszego pobieżnego researchu można dostać w Malborku – tutaj cena za gramca dochodzi nawet do 60 zł. Choć coś nam się wydaje, że można dostać taniej. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak kto sobie ogarnie.

A jak to wygląda u was?

 

Komentarze

Komentarze