Może trudno w to uwierzyć, ale są na świecie miejsca, w których dla własnego bezpieczeństwa lepiej nie palić marihuany, nie wyciągać, nie rozglądać się za nią, ba, nawet nie myśleć. Jeśli wam życie miłe.

Wielu z was często narzeka na restrykcyjne prawo przeciwdziałające narkomanii, które obowiązuje w Polsce. I słusznie, to sytuacja, gdzie za posiadanie kilku gram suszu roślinnego można trafić na kilka lat do więzienia jest z pewnością chora i nie przystająca do naszej kultury i obyczajów. Tym niemniej, postanowiliśmy trochę was podnieść na duchu. Wprawdzie sentencja – inni mają gorzej – jest dość średnim pocieszeniem, ale naprawdę – inni mają gorzej. I to o wiele gorzej – aż w 33 krajach na świecie za posiadanie trawki grozi kara śmierci!

Większość z tych 33 krajów leży w Azji, konkretnie w jej południowo-wschodniej części. Wynika to z kolektywnej struktury tamtych społeczeństw. Zażywanie narkotyków – do których zalicza się przecież marihuanę – uważane jest tam za występek przeciwko wspólnocie. Jednostka powinna przede wszystkim realizować zobowiązania względem rodziny (zwłaszcza starszych), bliskich i aparatu państwa. Palenie zioła w tej części Azji uchodzi za sprzeniewierzenie się tym zasadom. Dla tamtejszych władz jest to o tyle frapujący problem, że konopie (i to te indyjskie) rosną tam na potęgę.

Państwem z najbardziej restrykcyjnym prawem antynarkotykowym jest Indonezja. Do dzisiaj zdarzają się tam egzekucje na przemytnikach. Gdy w 2015 r. pluton rozstrzelał 9 z nich, w świecie zapanowało niemałe poruszenie. Ale tylko w jego zachodniej części. Aż 75 % Indonezyjczyków popiera takie prawo. Trochę lżej jaracze mają w innych państwach regionu. Ale nieznacznie.

W Singapurze, który jest jednym z flagowych przykładów restrykcyjnej polityki ustalono chociaż rozsądne limity. Jeśli znajdą przy nas narkotyki powyżej ustawowych kwot ustalonych na poziomie 30 g kokainy czy 500 g marihuany (chyba dacie radę bez… pół kilo), macie raczej pewne oskażenie o handel. I murowany przypał, bo grozi za to kara śmierci. Od 1991 r. wykonano ją z tego powodu 326 razy. Ostatnio Singapur odszedł od wykonywania wyroków, ale kodeks pozostał bez zmian – kara śmierci wciąż obowiązuje. Tylko uśpiona. Z kolei w Wietnamie tylko w 2011 r. Za związki z handlem narkotykami skazano na karę śmierci co najmniej 27 osób. W Malezji w 2011 r. za przemyt narkotyków aresztowano 3845 osób. Wykonano 83 wyroki śmierci, w tym 22 na obcokrajowcach.

W Chinach również dealerzy nie mają łatwego życia, co zostało przedstawione na zamieszczonym obrazku.

Tak więc  z jednej strony w Azji czekają na was pola pełne weedu, ale lepiej uważajcie do jakiego kraju właśnie wstępujecie. I czy czasem nie macie pół kilo w kieszeni. Właściwie to lepiej w ogóle go nie mieć.

Nie tak znowu źle w tej Polsce, co nie?

Komentarze

Komentarze