Europa coraz wyraźniej dzieli się w kwestii konopi. Z jednej strony Unia Europejska i kolejne wyroki sądów potwierdzają, że CBD nie jest narkotykiem, a legalne konopie przemysłowe powinny korzystać z ochrony wspólnego rynku. Z drugiej — poszczególne państwa próbują ograniczać sprzedaż suszu CBD i produktów hempowych, często wykorzystując argument „ochrony zdrowia publicznego”.
Najgłośniejszym przykładem są obecnie Włochy i Grecja, ale podobne konflikty od lat pojawiają się także w Niemczech, Irlandii czy Francji.
Włochy: rząd Meloni praktycznie zdelegalizował hemp
W kwietniu 2025 roku włoski rząd Giorgii Meloni wykorzystał nadzwyczajne uprawnienia konstytucyjne, aby ominąć parlament i uznać nieodurzające konopie za narkotyk — niezależnie od poziomu THC.
Przepisy weszły w życie już dwa miesiące później:
- bez debaty parlamentarnej,
- bez okresu przejściowego,
- mimo ostrzeżeń branży, że zagrożonych jest ponad 3000 firm i około 15 tysięcy miejsc pracy.
Rynek wart setki milionów euro został praktycznie sparaliżowany z dnia na dzień.
Dodatkowo zakaz objął także olejki CBD, co branża określiła jako kolejny cios dla legalnego rynku konopnego.
Branża poszła do sądu i do Komisji Europejskiej
Włoskie organizacje hempowe niemal natychmiast skierowały sprawę do Komisji Europejskiej, argumentując, że nowe przepisy łamią prawo UE i zasadę swobodnego przepływu towarów.
Komisja analizowała skargi, ale nie zdecydowała się na formalne postępowanie przeciwko Włochom.
Ostatecznie sprawa trafiła do włoskiego Sądu Stanu, który skierował pytania do Trybunału Sprawiedliwości UE. Kluczowe pytanie brzmi:
czy państwo członkowskie może zakazać legalnych konopi bez naukowych dowodów zagrożenia dla zdrowia?
Wyrok może zapaść pod koniec 2026 roku i będzie wiążący dla całej Unii Europejskiej.
UE mówi jedno, państwa robią drugie
Teoretycznie sytuacja wydaje się jasna.
Konopie siewne (Cannabis sativa L.) zawierające do 0,3% THC są w UE legalną uprawą rolną. Rolnicy mogą otrzymywać na nie dopłaty tak samo jak na pszenicę czy rzepak.
Kluczowy był też wyrok TSUE z listopada 2020 roku w sprawie Kanavape.
Trybunał orzekł wtedy, że:
„CBD nie jest narkotykiem”
oraz że państwa członkowskie:
„nie mogą zakazywać sprzedaży produktów CBD legalnie wyprodukowanych w innym państwie UE”
chyba że istnieją:
„jasne i naukowo potwierdzone dowody rzeczywistego zagrożenia dla zdrowia publicznego”
I właśnie tutaj zaczynają się problemy.
Niemcy: „można się odurzyć ciastem z hempu”
Nawet Niemcy, które dziś mają jeden z najbardziej liberalnych modeli konopnych w Europie, przez lata mocno utrudniały życie branży hempowej.
Powodem była tzw. „klauzula odurzenia”, zgodnie z którą firmy musiały udowadniać, że ich produkty nie mogą zostać użyte do osiągnięcia efektu psychoaktywnego.
W 2020 roku niemiecki Federalny Trybunał uznał, że:
człowiek teoretycznie mógłby się odurzyć po spożyciu około 15 gramów przemysłowych konopi w jednym cieście
Efekt był absurdalny:
- herbaty konopne zaczęły znikać ze sklepów,
- firmy mierzyły się z konfiskatami i postępowaniami,
- mimo że produkty były legalne według prawa UE.
Jak komentuje Kai-Friedrich Niermann, jeden z czołowych prawników cannabis w Europie:
„Sądy mają tendencję do interpretowania przepisów dotyczących konopi i hempu w skrajnie prohibicyjny sposób, pozostawiając rynkowi bardzo mało przestrzeni do działania.”
Grecja chce zakazać suszu CBD
Kolejnym frontem „wojen konopnych” stała się Grecja.
Nowy projekt ustawy zakłada całkowity zakaz sprzedaży suszu CBD konsumentom.
Co ciekawe:
- uprawa pozostanie legalna,
- eksport pozostanie legalny,
- przetwarzanie przemysłowe pozostanie legalne,
ale zwykła sprzedaż suszu ma zostać zakazana.
Za złamanie przepisów grozić będą:
- kary do 100 tys. euro,
- utrata licencji,
- nawet 5 lat więzienia.
Oficjalny powód? HHC i półsyntetyczne kannabinoidy
Podobnie jak w USA, problem zaczął się od gwałtownego rozwoju rynku:
- HHC,
- Delta-8,
- innych półsyntetycznych kannabinoidów.
Substancje te często sprzedawane są w automatach, sklepach convenience i szarej strefie.
Greckie władze twierdzą, że nowe przepisy mają chronić młodzież i ograniczyć sprzedaż substancji psychoaktywnych.
Branża odpowiada jednak, że:
państwo próbuje rozwiązać problem syntetyków poprzez uderzenie w legalny, naturalny hemp
W komentarzach do projektu ustawy przedsiębiorcy zwracali uwagę, że:
- tysiące osób mogą stracić pracę,
- legalny rynek zostanie zastąpiony importem z zagranicy,
- a konsumenci i tak będą kupować produkty online bez kontroli jakości.
Jeden z właścicieli sklepów CBD napisał:
„Jeśli kierować się tą logiką, należałoby zakazać sprzedaży alkoholu we wszystkich sklepach tylko dlatego, że część osób łamie prawo.”
Sądy coraz częściej stają po stronie branży
Mimo politycznych prób ograniczania rynku, europejskie sądy wielokrotnie stawały po stronie legalnych firm konopnych.
Najważniejsze wyroki ostatnich lat:
- TSUE (Kanavape) — CBD nie jest narkotykiem,
- włoskie sądy wielokrotnie zawieszały zakazy CBD,
- francuska Rada Stanu zablokowała zakaz sprzedaży kwiatów CBD,
- brytyjski sąd uniewinnił sprzedawców legalnego suszu,
- włoski Sąd Kasacyjny uznał, że sam susz konopny nie jest przestępstwem bez wykazania działania odurzającego.
W praktyce problem wygląda jednak inaczej.
Firmy często wygrywają dopiero po:
- latach procesów,
- kosztownych bataliach sądowych,
- konfiskatach towaru,
- i utracie płynności finansowej.
Czy UE w końcu uporządkuje rynek?
Pewną nadzieję daje nowa propozycja Komisji Europejskiej z 2025 roku.
Zakłada ona m.in.:
- legalizację wszystkich części konopi w UE,
- harmonizację limitu THC do 0,5%,
- mocniejszą ochronę rynku hempowego.
Gdyby przepisy weszły w życie, państwom członkowskim byłoby znacznie trudniej obchodzić unijne regulacje pod pretekstem „ochrony zdrowia”.
Ale nawet wtedy spory prawdopodobnie się nie skończą.
Jak zauważa Kai-Friedrich Niermann:
„Państwa nadal mogą powoływać się na ochronę zdrowia publicznego i próbować ograniczać swobodny przepływ towarów. To może prowadzić do kolejnych sporów sądowych.”
Polska też nie jest poza tym konfliktem
Choć Polska nie poszła jeszcze drogą Włoch czy Grecji, sytuacja pokazuje, jak niestabilny pozostaje europejski rynek konopny.
Branża CBD i hempu nadal funkcjonuje w cieniu:
- niejasnych interpretacji,
- możliwych zmian prawa,
- i politycznych prób ograniczania rynku pod pretekstem walki z syntetykami.
A historia ostatnich lat pokazuje jedno:
największym problemem dla legalnych konopi w Europie bardzo często nie są same przepisy UE — tylko sposób, w jaki poszczególne państwa próbują je interpretować lub omijać.










