Buch i siłka
Buch i siłownia - czy rezygnować z palenia podczas noworocznych postanowień treningowych?

Palacze zioła są powszechnie odbierani jako ludzie, którzy są przyklejeni do kanapy i wprost nie ruszają z niej tyłka bez jakiegokolwiek powodu. I o ile być może jest to prawdą w przypadku naprawdę zatwardziałych osobników, to coraz więcej ludzi raczących się zieloną roślinką dba o swoje zdrowie i np. regularnie korzysta z siłowni, czy uczęszcza na basen czy saunę. Zatem czy rezygnować z palenia podczas noworocznych postanowień treningowych?

W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono nietypową, ciekawą ankietę-badanie. Jego uczestnicy w liczbie 600 osób zostali zapytani, czy lubią ściągnąć sobie maszka przed, w trakcie, czy po treningu siłowym. Odpowiedzi zaskoczyły badaczy – 80% z owych 600 osób regularnie paliło zioło i nie przeszkadzało im to w trenowaniu – lubili palić przed i po treningu.

No cóż, wprowadzenie marihuany do swojego reżymu treningowego nie jest czymś typowym, a już zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z zagorzałymi fanami siłowni, czy np. ćwiczeń kalistenicznych. Są jednak i tacy, a jeżeli tylko mają odpowiednią wiedzę w temacie marihuany i ćwiczeń siłowych, nic nie stoi na przeszkodzie, aby próbowali pogodzić oba „przyjemne” (i pożyteczne!) nałogi.

Znani sportowcy palą marihuanę

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że mnóstwo byłych oraz czynnych nadal sportowców uwielbia palić marihuanę przed swoimi treningami, a nawet w trakcie zawodów. Takie informacje rzadko wychodzą na światło dzienne, ponieważ znaczący liderzy i ikony sportu są niejako wzorem do naśladowania dla innych, a niestety marihuana i sport nadal dla społeczeństwa kojarzą się raczej negatywnie. Dość wspomnieć jednego z najlepszych pięściarzy w historii, Mike Tysona, który przed walką z naszym Andrzejem Gołotą mocno upalił się tłustym blantem (za co go notabene zdyskwalifikowano po walce – wykrytą w jego moczu marihuanę uznano za doping!). Walka finalnie została uznana za nieodbytą (no contest).

Niektórzy nie mają problemu z przyznaniem się do korzystania z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą marihuana. Clifford Drusinsky, znany triatlonista, uwielbia schrupać przed swoim porannym treningiem batonika z dawką 20mg THC. Taki Dee Dusault, nauczyciel jogi, który wpadł na pomysł opracowania Ganja Joga, także lubi palić, nawet w trakcie swoich zajęć. Profesjonalny skater, Bob Burnquist, większość swoich trików opanował właśnie będąc na haju, do czego zresztą sam się przyznaje w wywiadach. Z kolei ciężarowiec, Tyler Browne, uwielbia przed podejściem do sztangi ściągnąć dobrego macha ze swojego waporyzatora. Już po zawodach chętnie sięga po jakieś jedzonko z marihuaną. Podobnych przykładów można mnożyć mnóstwo. Łączy je jedna wspólna rzecz – coś, co sprawia, że trening po upaleniu jest dla nich bardziej atrakcyjny/wydajny. No i pojawia się zasadnicze pytanie: Czy przyjmowanie maryśki przed treningiem jest zdrowe?

Dobre upalenie się przed intensywnym wysiłkiem fizycznym ma swoje plusy, ale także minusy. Dlatego właśnie zanim na haju wkroczysz na swoją siłkę warto, abyś wiedział nieco o zasadach treningu, jak i o samym wpływie zioła na organizm. Prawda jest taka, że wielu z takich, którzy jednocześnie palą i trenują, posiadają w swoim arsenale treningowym ekstrakty THC lub czyste zioło. Zazwyczaj wiedzą dokładnie, ile im potrzeba THC, aby otrzymać przedtreningowego kopa, a przeholowanie w buszkach i następnie podjęcie wysiłku fizycznego może nieść ze sobą przykre konsekwencje. Dlaczego więc ludzie sięgają po przedtreningowego sztacha?

Powód jest bardzo prosty i zrozumiały. Otóż, gdy jesteśmy na haju i wykonujemy w miarę jednostajne, powtarzalne czynności (jak np. machanie hantlami, pedałowanie itd.) zaczynamy powoli się na nich całkowicie koncentrować, co zwiększa nasze zaangażowanie w sam trening, a ten staje się skuteczniejszy. De facto przekłada się to na swoisty efekt dopingujący: wyjadacze mogą starać się bić swoje rekordy, a świeżaki przełamują początkowe ograniczenia i nabierają śmiałości.

Za znaczącego plusa wynikającego z upalenia się przed treningiem (ale także w trakcie i po nim) trzeba zaliczyć mniejsze odczuwanie bólu fizycznego. W trakcie zawodów czy treningu przekłada się to na dodatkową wytrzymałość. Po treningu maryśka pomaga rozluźnić napięte mięśnie i skutecznie odstresowywuje po ciężkim dniu na siłowni. Ponadto ma działanie przeciwzapalne, co ratuje nasze ponadrywane włókna mięśniowe – przekłada się to na szybszą regenerację ciała, ale także psychiki. Marihuana wprawia w euforię i poprawia humor, dzięki czemu nawet ciężki trening upłynie w miłej atmosferze. Niestety palenie przed wysiłkiem i w jego trakcie niektórym może zaszkodzić.

Mowa tutaj o osobach, które cierpią na przypadłości związane z układem krążenia, a dokładnie z pracą serca – jego rytmem. Treningi pod wpływem buszka nie są zalecane „sercowcom” oraz osobom cierpiącym na różnorakie arytmie (zaburzenia rytmu serca), a przynajmniej nie powinni oni podejmować ciężkiego i wyczerpującego wysiłku fizycznego. Wizyta na siłowni będąc na haju nie jest także zalecana wszystkim tym, którzy po buszku zamulają i stają się rozleniwieni i nieuważni. Takie osoby na sali treningowej stanowią realne zagrożenie dla siebie i dla innych – w każdej chwili mogą upuścić ciężki hantel, czy zawiesić się np. podczas serii wyciskania na klatkę i po prostu się przetrenować – ryzykują kontuzje.

Aby zrozumieć w pełni wpływ marihuany na ludzki organizm podczas podejmowania wysiłku fizycznego, należy zrozumieć biochemię ciała i właściwości THC. W środowisku sportowo-medycznym funkcjonuje pojęcie „euforii biegacza” – tego uczucia doznaje wielu maratończyków i joggerów. To tak jakby wystrzał adrenaliny i dobrych hormonów, którego biegacze doznają podczas i po treningu czy zawodach. Tak się składa, że obszar naszego mózgu odpowiadający za „euforię biegacza”, poddany wpływowi THC, da nam jeszcze większe uczucie zadowolenia i pozytywnego kopa. Warto także wspomnieć, że procesy regeneracji potreningowej wsparte przyjmowaniem THC przebiegały znacznie szybciej, a potreningowy ból był znacznie mniej odczuwalny.

Czy zażywać THC przed treningiem?

Prawda jest taka, że coraz większa liczba szkoleniowców oraz trenerów personalnych przepisuje swoim podopiecznym/zawodnikom preparaty oparte na medycznej marihuanie, ale tylko tym, którzy podchodzą do kwestii łączenie treningów i zażywania THC odpowiedzialnie i wiedzą, jak to robić (np. pilnują dawki). Jeżeli jesteś biegaczem i nie masz ochoty niszczyć sobie gardła i płuc klasycznym maszkiem, możesz sięgnąć po jakąś „zieloną” przekąskę. Warto wiedzieć, że podobny efekt pozytywnie wpływający na skupienie się w trakcie treningu daje CBD, czyli kannabidiol. Polecany jest zwłaszcza tym, którzy są zbyt nerwowi i potrzebują czasami wyluzować.

To, czy powinieneś spróbować treningu na haju, czy raczej nie masz takich planów, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Jesteś starym wyjadaczem i masz akurat przestój na siłowni? Spróbuj dodać do swoich „odżywek” odrobinkę THC i być może przełamiesz blokadę lub pobijesz własny rekord. Zanim jednak zapalisz i pobiegniesz na trening dokładnie przestudiuj powyższy artykuł, abyś wiedział, jak łączyć palenie i siłownię w optymalny sposób.

Komentarze

Komentarze