Świadomy Palacz
Co oznacza bycie świadomym użytkownikiem marihuany?

Świadomość – dziś obok sukcesu jedno z pozytywnych aspektów opisujących to na jakim etapie życia aktualnie się znajdujemy. Często nadużywane, czasami wyśmiewane, nierzadko nad interpretowane. Nie chciałbym się skupiać na tym, czym jest sama świadomość ogólnie, ponieważ jest to pojęcie mocno względne, dla jednego będzie to rozumienie tego jak funkcjonuje świat, dla drugiego obycie w polityce, dla kolejnego zaś szerzenie teorii spiskowych odnalezionych w odmętach internetu.

Być może każdy ma odrobinę racji, być może nie ma jej nikt, ile teorii tyle wniosków. Przyznaję, że piszę ten tekst dla ogółu społeczności palaczy, jeżeli jesteś w gronie osób, która po zobaczeniu kolejnego posta o tym, że konopie to wybawienie ludzkości i powinniśmy palić od rana do wieczora jak znani z tego amerykańscy raperzy zakrywasz twarz dłońmi w geście rozpaczy – prawdopodobnie twoja świadomość używki jest na wysokim poziomie i z tekstu dowiesz się niewiele nowego. Jeżeli jednak stoisz po drugiej stronie lustra, przeczytaj proszę ten artykuł do końca, a może akurat uda mi się dotrzeć do przepalonych zwoi – z przymrużeniem oka oczywiście.

Konopie to piękne rośliny, które potrafią dać nam wiele dobrego, tutaj nie ma wątpliwości ale potrafią być również używką, wokół której niepotrzebnie będzie kręcił się cały światopogląd, a to jak postrzegamy marihuanę i jak się o niej wypowiadamy owocuje ogólnym spojrzeniem społeczeństwa na wszystkich palaczy. Ludzie kochają przypinać łatki znając jedynie część danej grupy społecznej, a krzywo przypięta łatka owocuje nie tylko złym postrzeganiem naszego środowiska ale procentuje ona również na temat legalizacji marihuany w Polsce. 

Korzyści oraz wady wynikające z zażywania marihuany

Wierzcie lub nie nagłówek tego akapitu potrafi zdenerwować niejednego konsumenta konopi. Zdarzyło się nawet, że spotykałem się z agresją i odzywkami w stylu “co ty pierdolisz, jakie wady, jaranie ma same pozytywy!”. No tak się składa, że nie do końca i nie jest to czyjś wymysł, są to fakty potwierdzone badaniami. Owszem nie będą one występować u każdego użytkownika, a być może przez część użytkowników po prostu nie zostaną zauważone lub zbagatelizowane? 

Jednym z najczęściej przytaczanych problemów jest zespół amotywacyjny, który bardzo często dotyka tak zwanych “Heavy Stoners” czyli ludzi, którzy na świat głównie spoglądają najarani. Nie jest tajemnicą, że marihuana potrafi porządnie zrelaksować i nie ma żadnego problemu kiedy z owego relaksu skorzystamy wieczorem po całym dniu pracy, obowiązków – problem zaczyna się gdy owy relaks wjeżdża od rana, może okazać się, że wyjście do pracy przeciąga się, załatwienia sprawy w urzędzie lekko przerasta a nowy serial na Netflixie jest o wiele ciekawszy niż wyjście ze znajomymi do knajpy. Oczywiście, dużą rolę odgrywa tutaj dobranie odpowiedniej odmiany ale i indywidualne predyspozycje palacza, osobiście znam ludzi, którzy po gibonie ogarniają lepiej niż “na trzeźwo”. Największym problemem, który przeszkadzał mi osobiście w czasie gdy nadużywałem konopi było planowanie swojej przyszłości, realizowanie postawionych sobie celów w życiu, oraz niekiedy zanik zainteresowań, “na spawie” zazwyczaj odkładałem wszystko na później, przecież mam czas, pomyślę o tym później teraz korzystam z fazy – warto spojrzeć na swoje cele trzeźwym okiem i sprawdzić, czy aby nie bylibyśmy aktualnie odrobinkę w innym miejscu, jeżeli nie to super, jeżeli tak to może czas na mały detox. 

Jak już jesteśmy przy owym detoxie, każdy na pewno zna to pojęcie, każdy ma swoje sposoby na skuteczne podejście do przerwy w paleniu. Uważam, że u części osób ciągle korzystanie z konopi może prowadzić do powiększenia się fobii, lęków czy depresji i nie jest to teoria, którą wymyśliłem sobie na ciężkiej fazie a znowu potwierdzona licznymi badaniami więc detoxy naprawdę warto robić.  

Mam nadzieję, że o tak oczywistych rzeczach jak problemy z pamięcią krótkotrwałą, czy problemy w przyswajaniu nowych informacji już nawet nie muszę wspominać, bo to się po prostu dzieje i to jest fakt – wyszliście do auta i nie wzięliście kluczyków? Poszliście do sklepu bez portfela? Spoko, ja zapomniałem gdzie zostawiłem rower…

Przecież marihuana to lekarstwo! 

Bardzo często wypowiadane zdanie przez niestety nie pacjentów, którzy tego leku naprawdę potrzebują a użytkowników rekreacyjnych, którzy szukając usprawiedliwienia w nabitym bongu tłumaczą medycyną – super, ale zapytani w jakich schorzeniach mogą pomóc konopie, nie raz usłyszałem “yyyy, leczy raka” – litości… Oczywiście żebym nie wyszedł na hipokrytę, nie ma nic złego w używaniu rekreacyjnym marihuany, ale tutaj znowu pojawia się aspekt świadomego korzystania, nie ma potrzeby wieczornej posiadówki z ziomkami przy dobrym temacie i konsoli tłumaczyć medycyną, po prostu spędzamy miło czas – świadomie korzystając z dobrodziejstw natury, a to w jakich problemach zdrowotnych mogą pomóc konopie zostawmy specjalistom, lekarzom i już samym pacjentom. 

Edukacja

Jeżeli chcesz wypowiadać się na jakiś temat, najpierw zorientuj się czy nie gadasz głupot. Po Polskich osiedlach, czy podwórkach lata pełno mitów i głupot, co drugi sort jaki dostajesz to “amnezja z wagi”, nasionka, które znalezione zostały w paleniu to na 100% sativa, która kwitnie w dwa miesiące, a w dodatku nie potrzebuje dużo światła. Nie powielajmy głupot i jeszcze raz jeżeli chcemy się na jakiś temat wypowiedzieć powinniśmy sprawdzić te informacje w rzetelnym źródle. Idealnym przykładem są obecne czasy i powielanie fake newsów, udostępnianie ich na mediach społecznościowych nie mając pojęcia, czy to prawda i tym samym wprowadzając zamęt wśród naszych internetowych znajomych. U jednych wzbudzi to niepotrzebne nerwy, u innych być może strach, jeszcze innych rozśmieszy nasza niewiedza, ale warto dbać o takich, którzy chcą nas z błędu wyprowadzić, nie stawiać się bez sensu, nie trzymać na swoim. Mój przykład – jeszcze do niedawna nie wiedziałem czy jest THCa czy CBDa, uważałem, że to kolejne niepotrzebne marketingowe bzdury, jestem odrobinę wyczulony na tym punkcie, na szczęście znalazła się dobra duszyczka, która lekko złośliwie ale bez niepotrzebnego hejtu zaleciła mi doedukowanie się i jestem jej za to bardzo wdzięczny. Nie zamykajmy się na nową wiedzę! 

Czas na małe podsumowanie. Część z was po przeczytaniu tego tekstu najchętniej puknęła, a najlepiej mocno walnęła w czoło, ale mnie ponieważ w sporej części tekstu nie wypowiadam się do końca przychylnie na temat konopi, ale to nie do końca tak. W tym tekście nie mam zamiaru nikogo ani niczego oczerniać czy obrażać, chcę jedynie pokazać, że moim zdaniem bycie świadomym użytkownikiem marihuany to zdawanie sobie sprawy z jej wad oraz zalet. Z tego co może zrobić dla nas dobrego ale również z konsekwencji nadużywania jej. Każdy z nas jest inny, na każdego nie tylko substancje ale okoliczności, sytuacje czy przeżycia działają inaczej. Uwierzcie, że jeżeli odbędzie konwersację z inteligentnym osobnikiem, który niestety niewiele wie na temat konopi to przedstawienie takiej osobie zarówno plusów, pozytywów ale i zwrócenie uwagi na problemy mogące wynikać z nadużywania substancji – spojrzy na was i zapewne co za tym idzie na część środowiska palaczy dużo przychylniejszym okiem. Świadomość substancji, którą zażywamy jest ważna nie tylko dla nas samych ale i dla ogółu postrzegania rekreacyjnych użytkowników marihuany.

Dodatkowo ważne jest zdawanie sobie sprawy z tego jak substancja działa na mnie, jak może zadziałać na innych na przykład na osobę, która pali pierwszy raz, jeżeli mamy taką możliwość edukujmy takie osoby, edukujmy swoich rodziców, babcie, dziadków, wujków i ciocie, edukujmy – nie agresywnie, nie przy wódce i schabowym, bo to nigdy nie kończy się dobrze ale pomagajmy zrozumieć, edukujmy świadomie! 

Komentarze

Komentarze