Konopie świetnie sprawdzają się w służbie ratowania terenów zdewastowanych przez przemysł. Trwa pierwszy tego typu projekt na świecie, prowadzony przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich. I wszystko wygląda na to, że dobrze znane nam rośliny czynią prawdziwe cuda. Chyba was to nie dziwi, co?

– Udało się nam udowodnić, że konopie mogą znacznie przyspieszyć proces rekultywacji terenów poprzemysłowych, który naturalnie zajmuje kilkanaście tysięcy lat – twierdzi zawiadujący projektem, prof. Jerzy Mańkowski z WNiRZ. W Polsce mamy ponad 70 nieużytków po kopalniach odkrywkowych, które wyglądem przypominają krajobraz postapokaliptyczny, albo wręcz księżycowy. – Pod koniec kwietnia tego roku na terenie po Kopalni Węgla Brunatnego „Konin” po raz ostatni w ramach projektu „Ekohempkon” zostaną posiane konopie włókniste – zapowiada prof. Mańkowski, o czym wspomina: – Eksperymentalne pole o powierzchni 25 hektarów jeszcze 6 lat temu wyglądało jak powierzchnia księżyca. Dziś, dzięki uprawom konopi, jakie prowadzi tu poznański Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich, w miejscach zdegradowanych wydobywczą działalnością człowieka pojawiły się pierwsze mikroorganizmy, próchnica i grzyby. Coraz częściej też szukają tam swojego schronienia zwierzęta.

Eksperyment pokazał, że konopie działają najszybciej spośród wszystkich roślin używanych do rekultywacji pokopalnianych terenów. – Dzięki nim już za kilkanaście lat można będzie tu zasadzić drzewa, stworzyć miejsca lęgowe dla zwierząt albo po prostu atrakcyjne miejsce do wypoczynku czy rekreacji – tłumaczy supervisor projektu.

Problem z pozostałościami po kopalniach węgla brunatnego dotyczy nie tylko Polski. Prawdopodobnie, rozwiązanie właśnie opracowywane przez Instytut może okazać się interesujące także dla innych państw.

Ale dlaczego akurat konopie tak świetnie nadają się do tej roli? Otóż, nazywa się tę roślinę “trawką” nie bez przyczyny, gdyż jest bardzo wytrzymała i potrafi się dostosować do różnych warunków. Konopie rosną właściwie wszędzie, często tam, gdzie inne gatunki flory nie mają najmniejszych szans na rozwój; są silne i odporne, a także duże i wysokie, dzięki czemu wytwarzają sporo biomasy potrzebnej do rekultywacji tych terenów.

To tyle jeśli chodzi o naukowe wytłumaczenia, ale cóż, może rację mieli starożytni, którzy uważali je za “święte krzewy”?

Komentarze

Komentarze