Po długim okresie oczekiwań rząd odpowiedział na dezyderat dotyczący zniesienia kar za posiadanie do 15 g marihuany oraz uprawę jednej rośliny na użytek własny. Odpowiedź jest jednoznaczna: zmiany nie będą wprowadzane. Pismo podpisane w imieniu ministra sprawiedliwości informuje, że Rada Ministrów nie planuje liberalizacji przepisów w tym zakresie. Niby każdy wiedział, ale zawsze pozostawał cień nadziei.
Co podaje rząd jako powody odmowy?
W oficjalnym uzasadnieniu rząd wskazuje kilka głównych motywów stojących za utrzymaniem obecnych przepisów:
- marihuana klasyfikowana jest jako środek odurzający i stanowi zagrożenie zdrowia publicznego;
- częściowa depenalizacja mogłaby rzekomo wzmocnić nielegalny rynek i działalność grup przestępczych;
- obawa, że łatwiejszy dostęp zwiększy użycie wśród młodzieży;
- techniczny problem prawny: z jednej rośliny można uzyskać więcej suszu niż proponowane 15 g;
- przekonanie, że aktualne narzędzia prawne (np. art. 62a ustawy) wystarczają do elastycznego traktowania drobnych spraw.
Reakcje i kontrargumenty — gdzie rząd się myli?
Krytycy decyzji wskazują, że w raporcie państwowym pojawiają się uproszczenia i przesadzone tezy, od lat powielane przez ugrupowania polityczne i wiele razy było to obalane przez środowiska walczące o legaliację:
- Dekryminalizacja nie jest legalizacją. Propozycja dotyczyła jedynie zniesienia kar za drobne posiadanie i jedną roślinę — nie tworzenia komercyjnego rynku.
- Czarny rynek nie zniknie przez utrzymywanie zakazu. Historia i badania pokazują, że prohibicja często umacnia nielegalne struktury, ponieważ popyt nie znika.
- Argumenty o „500 g z krzaka” są nierealistyczne. Typowy, amatorski plon pojedynczej rośliny to raczej kilkadziesiąt gramów, nie setki gramów. Rząd opiera się tu na skrajnych przypadkach.
- Teoria „furtki” jest przestarzała. Naukowe badania nie potwierdzają, by użycie marihuany bezpośrednio prowadziło do twardych narkotyków — za sięganie po nie odpowiadają zwykle czynniki społeczne i środowiskowe.
- Koszty represji są pomijane. System karania generuje wysokie koszty finansowe i społeczne — od obciążeń wymiaru sprawiedliwości po negatywne konsekwencje dla młodych ludzi, których życie i perspektywy zawodowe są niszczone przez wyroki za drobne przewinienia.
Co dalej?
Decyzja rządu burzy oczekiwania tych, którzy liczyli na upraszczanie prawa w tej kwestii. Powołany wcześniej Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji stoi przed pytaniem, czy nadal ma sens w ramach rządu, który odrzuca postulaty liberalizujące. Organizacje obywatelskie i środowiska pro-reformacyjne zapowiadają dalsze działania i kampanie informacyjne — argumentacja naukowa i ekonomiczna prawdopodobnie będzie kluczowa w kolejnych rundach debaty.










