W Polsce wciąż można mieć pozwolenie na uprawę konopi — ale tylko tych „włóknistych”. Jeśli ktoś postanowi pójść o krok dalej i hodować konopie indyjskie, ryzykuje kilka lat za kratami. Tak właśnie wygląda sytuacja 33-letniego mężczyzny z powiatu węgrowskiego, który został zatrzymany, bo — jak informuje policja — obok legalnej uprawy postawił również na odmiany zawierające znacznie więcej THC, niż dopuszcza polskie prawo.
Znaleźli ukryte pomieszczenie, bo… szukali
Policjanci z Węgrowa, zajmujący się tzw. przestępczością narkotykową, weszli na teren prywatnej posesji. W jednym z budynków odkryli ukryte pomieszczenie, które – według ich relacji – było profesjonalnie przygotowane do uprawy konopi: wentylacja, oświetlenie, nawadnianie, kontrolowane warunki.
Na miejscu zabezpieczono 368 roślin w różnych fazach wzrostu oraz 1,7 kg suszu. Wszystko to oczywiście trafi teraz do laboratorium „w celu analizy”, choć wszyscy dobrze wiemy, co tam rośnie i do czego może służyć – leczniczo, terapeutycznie, relaksacyjnie.
Legalnie nie znaczy wystarczająco
Zatrzymany mężczyzna posiadał zezwolenie na uprawę konopi włóknistych, czyli tych, które nie zawierają praktycznie żadnego THC. Problem w tym, że w Polsce to jedyny typ konopi, który można hodować bez narażania się na więzienie. Mimo rosnącej świadomości społecznej, poparcia dla legalizacji i postępującej reformy w innych krajach, polskie prawo nadal traktuje prywatną uprawę konopi indyjskich jako przestępstwo zagrożone nawet 8 latami więzienia.

Zamiast wspierać ludzi, którzy edukują się, inwestują w sprzęt, rozumieją roślinę i potrafią z niej korzystać, wciąż mamy do czynienia z represją. W tym przypadku prokurator zastosował wobec 33-latka dozór policyjny, a śledczy sprawdzają, czy „narkotyki miały trafić na rynek”.
Kolejna ofiara absurdalnego prawa
Zamiast iść śladem krajów, które czerpią korzyści z legalnego rynku konopi (zarówno medycznych, jak i rekreacyjnych), Polska dalej prowadzi wojnę z rośliną. Tymczasem przypadki takie jak ten pokazują, że zakazy nie zniechęcają ludzi do uprawy – one jedynie tworzą klimat strachu i niepewności.
Zatrzymany nie zagrażał nikomu. Nie produkował amfetaminy, nie handlował heroiną. Hodował konopie – roślinę, która od tysięcy lat towarzyszy ludzkości. I która, miejmy nadzieję, w niedalekiej przyszłości zostanie w końcu zalegalizowana także w Polsce.











