Irlandzki rząd ogłosił przegląd programu medycznej marihuany (MCAP), który działa od 2021 roku. Decyzja zapadła po miesiącach presji politycznej i pytań o jego realną skuteczność.
Powód? Liczby są… delikatnie mówiąc rozczarowujące.
Z oficjalnych danych wynika, że przez cały okres funkcjonowania programu zgodę na leczenie uzyskało zaledwie 74 pacjentów.
Program istnieje, ale dostęp praktycznie nie
Minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill poinformowała, że przegląd poprowadzi prof. Shane Allwright z Trinity College Dublin. Analiza obejmie zarówno sam program MCAP, jak i alternatywną ścieżkę dostępu – tzw. licencje ministerialne.
Już teraz wiadomo, że głównym problemem są skrajnie wąskie kryteria.
Program dopuszcza leczenie tylko w trzech przypadkach:
- stwardnienie rozsiane (spastyczność),
- nudności po chemioterapii,
- ciężka, lekooporna padaczka.
Do tego:
- recepty mogą wystawiać tylko specjaliści,
- pacjent musi wcześniej wyczerpać wszystkie inne opcje leczenia.
Efekt? Program istnieje głównie na papierze.
„Zbyt restrykcyjny od samego początku”
Już na etapie tworzenia programu pojawiały się głosy krytyki.
Polityk Gino Kenny mówił wprost, że system jest „zbyt restrykcyjny” i nie spełni swojego potencjału bez rozszerzenia wskazań.
Z kolei badaczka polityki narkotykowej Natalie O’Regan zwracała uwagę, że:
program nie generuje realnych danych, bo praktycznie nikt z niego nie korzysta
Druga ścieżka: biurokracja zamiast leczenia
Teoretycznie pacjenci mogą korzystać z tzw. licencji ministerialnej, która pozwala na dostęp do marihuany poza programem MCAP.
W praktyce:
- procedura jest długa i skomplikowana,
- leki sprowadzane są z zagranicy (Holandia),
- cały proces odbywa się przez administrację państwową.
Ta ścieżka również trafi pod przegląd.
Nauka swoje, system swoje
Raport Health Research Board z 2024 roku wskazał, że:
- istnieją dowody skuteczności marihuany m.in. przy spastyczności i nudnościach,
- pojawiają się obiecujące wyniki przy bólu neuropatycznym,
- ale całość badań jest „rozproszona” i wymaga dalszych analiz.
Problem w tym, że – jak zauważają krytycy – ciągle mówi się o „braku danych”, zamiast zbierać je od realnych pacjentów.
Sprawa, która zmieniła debatę – „Protokół Avy”
Jednym z najgłośniejszych przypadków była historia Avy Barry, chorej na zespół Dravet.
Dziewczynka korzystała z medycznej marihuany, która – według jej matki – zmniejszała napady nawet o 70%.
Podczas pobytu w szpitalu:
- tylko matka mogła podawać lek,
- brakowało jakichkolwiek procedur dla personelu medycznego.
Po jej śmierci w 2023 roku pojawiła się rekomendacja stworzenia ogólnokrajowych zasad – tzw. „Protokołu Avy”.
Do dziś nie został wdrożony.
Europa przyspiesza, Irlandia stoi w miejscu
W czasie gdy:
- Niemcy liberalizują przepisy,
- Szwajcaria rozwija pilotaże,
- a rynek medyczny w Europie rośnie,
Irlandia pozostaje jednym z najbardziej restrykcyjnych krajów w tym zakresie.
Co dalej?
Przegląd programu ma ruszyć oficjalnie w 2026 roku i potrwać około 12 miesięcy.
Ma odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie:
👉 czy dostęp do medycznej marihuany zostanie w końcu rozszerzony,
czy program dalej pozostanie praktycznie martwy
Polska pokazuje, że to może działać
Dla porównania – w Polsce rynek medycznej marihuany rozwija się w zupełnie innym tempie. Szacuje się, że z terapii korzysta już ponad 100 tysięcy pacjentów, a liczby rosną z roku na rok.
W 2023 roku Polacy kupili w aptekach ponad 4,6 tony suszu, podczas gdy rok wcześniej było to około 1 tony. W 2024 roku import osiągnął rekordowe 7,8 tony, a tylko w pierwszej połowie 2023 roku zrealizowano ponad 200 tysięcy recept.
Choć w Polsce nie istnieje oficjalny rejestr pacjentów, dane z systemu e-Zdrowie jasno pokazują skalę wzrostu. W praktyce oznacza to jedno – dostęp do leczenia istnieje i realnie działa, w przeciwieństwie do wielu bardziej restrykcyjnych systemów w Europie.
Jeśli rozważasz rozpoczęcie terapii i chcesz sprawdzić, czy kwalifikujesz się do leczenia medyczną marihuaną, możesz skorzystać z konsultacji w klinice konopnymed.pl, gdzie cały proces odbywa się legalnie i pod nadzorem lekarza.
zródło: buisnessofcannabis










