W ostatnich miesiącach narasta liczba sygnałów świadczących o coraz większych problemach, z jakimi mierzą się osoby działające legalnie w branży konopi siewnych, zielarskiej oraz rolnictwa ekologicznego w Polsce. Relacje te rzadko przebijają się do głównego nurtu debaty publicznej, jednak skala i powtarzalność opisanych zdarzeń wskazują na zjawisko, którego nie można dłużej ignorować.
Jedną z takich relacji opublikowała w mediach społecznościowych Dominika Dominiak, od lat związana z branżą konopną i zielarską. Jej wpis, oparty na osobistych doświadczeniach oraz na wydarzeniach dotyczących innych przedsiębiorców, stanowi ważny głos w dyskusji o kondycji tej części polskiej gospodarki.
Zniszczenie gospodarstwa i dorobku życia
Jak wynika z relacji Dominiki Dominiak opublikowanej na Facebooku, w ostatnim czasie doszło do brutalnego aktu zniszczenia gospodarstwa prowadzonego przez Tomasza, znanego w środowisku jako dr Ziółko – osobę działającą legalnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, z wieloletnim doświadczeniem w pracy z roślinami.
Według przekazanych informacji podpalone zostało pole uprawne oraz budynek gospodarczy, w którym znajdowały się maszyny, zbiory oraz nasiona m.in. mniszka lekarskiego – rośliny w pełni legalnej, od wieków wykorzystywanej w polskim zielarstwie. Część plonów została spalona, część zniszczona lub skradziona. Straty nie miały charakteru symbolicznego – dotyczyły realnego zaplecza produkcyjnego, bezpieczeństwa ekonomicznego oraz stabilności życia rodzinnego.
Jak podkreśla autorka wpisu, nie są to „straty wizerunkowe”, lecz bezpośrednie uderzenie w dorobek pracy wielu lat.
Presja administracyjna i sankcje finansowe
Równolegle do fizycznych zniszczeń, wobec działalności dr. Ziółko miały zostać zastosowane sankcje administracyjne. Z relacji wynika, że z jego konta pobrano środki finansowe w wysokości 60 tys. złotych jako kara związana z banerem zawierającym słowo „konopie”. W konsekwencji zamknięto lokal przy ul. Chmielnej, a Urząd Miasta domaga się opłat wstecznych za cały okres prowadzenia działalności.
Autorka wskazuje, że presja administracyjna w tego typu sprawach ma charakter długofalowy i nie ogranicza się do pojedynczych decyzji, lecz często prowadzi do faktycznego paraliżu działalności gospodarczej.
Doświadczenia zniszczonych firm i wyroków więzienia
Autorka wpisu przywołuje również własne doświadczenia z lat wcześniejszych. Jak opisuje, jej legalna działalność w branży konopi siewnych została wstrzymana po otrzymaniu decyzji administracyjnej nakazującej zaprzestanie produkcji, sprzedaży i dystrybucji produktów pod rygorem odpowiedzialności karnej. Pomimo działania zgodnie z obowiązującymi przepisami, decyzja ta zakończyła jej aktywność zawodową na wiele lat.
Co istotne, Dominiak wskazuje, że część osób z branży konopi siewnych posiada dziś prawomocne wyroki i przebywa w zakładach karnych za sprzedaż produktów zawierających legalne CBD. Te przypadki, choć potwierdzone orzeczeniami sądów, rzadko są przedmiotem szerszej debaty publicznej.
Milczenie branży i społeczny mechanizm wyparcia
W swojej relacji autorka zwraca uwagę na zjawisko milczenia wśród rolników, producentów i zielarzy. Jak podkreśla, nie wynika ono z braku argumentów, lecz z doświadczenia długotrwałej presji, strat finansowych i obawy przed dalszymi konsekwencjami prawnymi.
W przestrzeni publicznej często pojawia się narracja sugerująca, że skoro kontrole i sankcje są częste, to działalność tych podmiotów musiała być nieprawidłowa. Zdaniem Dominiak jest to uproszczenie, które nie uwzględnia realiów funkcjonowania systemu regulacyjnego i jego wpływu na małe, lokalne firmy.
Apel o empatię i solidarność
Wpis Dominiki Dominiak nie ma charakteru nawoływania do protestów czy konfrontacji. Jest raczej apelem o empatię, świadomość i solidarność wobec ludzi, którzy działali uczciwie, inwestując czas, środki i wiedzę w rozwój lokalnej produkcji.
Autorka podkreśla, że za każdą decyzją administracyjną i każdym zniszczonym gospodarstwem stoją konkretni ludzie, rodziny i życiowe historie. Jej zdaniem, jeśli Polska ma budować gospodarkę opartą na lokalnej produkcji, wiedzy zielarskiej i odpowiedzialnym rolnictwie, to nie może ignorować tych sygnałów.
Źródło informacji
Powyższy artykuł powstał na podstawie publicznego wpisu opublikowanego w mediach społecznościowych (Facebook), zawierającego jej osobiste doświadczenia oraz relacje dotyczące sytuacji w branży konopi siewnych i zielarskiej w Polsce.










