710Polska: BHO - przy tym
710Polska: BHO - przy tym "wiadro", to zabawka dla małych dzieci

Wiemy, że jest tu sporo amatorów wiadra i że generalnie lubicie tę falę tsunami sunącą na was, zaraz po ściągnięcia z niego bucha. Cóż, nie tylko wy. W stanach żyje człowiek, który zawstydził wszystkich fanów mocnego uderzenia w głowę. Przytaczamy jego przykład, ale sami nie wiemy dlaczego – na pewno nie po to, byście po nim papugowali.

Sposobów na przyjmowanie THC jest bez liku. Najpopularniejszym jest, oczywiście, palenie, swoją rzeszę zwolenników ma także jego spożywanie pod postacią ciastka, ale przecież na tym nie koniec. W latach 70. na fali hippisowskiej rewolucji dzieci kwiatów powstawały co rusz to nowe sposoby odurzania się, kombinowano także z bardziej efektywnym przyjmowaniem trawki. W pewnym momencie wymyślono sposób na ekstrahowanie THC rośliny, za pomocą specjalnego… butanowego rozpuszczalnika, który wyciąga pożądany składnik z haszu, tworząc jednocześnie lepką masę, podobną do miodu, czy żywicy. Podczas gdy w najmocniejszych kostkach haszu możemy uświadczyć maksymalnie 50 % zawartości THC, BHO (Butan Hash Oil), może zawierać nawet do 80 % tego kannabinolu, co tworzy z niego prawdziwą bombę z natychmiastowym zapłonem, jeśli wiecie co mamy na myśli.

BHO najlepiej palić, a raczej waporyzować – bo nie dochodzi tu do spalania – w specjalnie przystosowanym do tego bongu – oil / dab rigu. Taką formę konsumpcji nazywamy dabbingiem.

Jakiś już czas temu pewien człowiek postanowił wykorzystać moc drzemiącą w DAB-ie i dzięki niej udowodnić, że marihuana naprawdę nie zabija. Nigdy, nawet w najbardziej ekstremalnych przypadkach. Pozwalając sobie na mały spoiler, zdradzimy wam, że się jemu udało. Ale próba wydawała się naprawde karkołomna.

Podczas jednej konopnej imprezy w Denver, gość o pseudonimie Citizen Jay na oczach zebranych tam gapiów wypalił 22,5 g BHO! Aby wyprodukować jeden gram tej substancji potrzeba aż 7 “jedynek” jarania, co jak łatwo policzyć, daje równowartość blisko 150 g towaru!

Inhalacja Citizen Jay’a trwała około 4 minut. O dziwo, typ się nie przewrócił, ani nie zasnął. Ba, zaraz po inhalacji udzielił nawet wywiadu obecnemu na miejscu dziennikarzowi.

Wyczyn Jay’a budzi podziw i lekką ekscytację, ale odradzamy próbowanie tego samego w domu. Może i nie ma prawa skończyć się to tragicznie, ale jednak rozsądni ludzie nie powinni rozpatrywać swoich działań, podług tego, czy udało im się je przeżyć, czy nie, prawda? Jeżeli chciałbyś spróbować swoich sił w dabbingu i otrzymać swój koncentrat najprostszą domową metodą, koniecznie musisz przeczytać ten tekst.

Komentarze

Komentarze